Józef Kowalczyk*

Konkordat polski z 1993 roku. Zarys problematyki

Na początku pragnę przypomnieć, że Stolica Apostolska utrzymuje stosunki dyplomatyczne z blisko 200 państwami. Polska ma zapisane w swojej historii znaczące relacje ze Stolicą Apostolską. Można na ten te­mat przeczytać pouczające opracowania naukowe. Warto więc wspo­mnieć o podpisaniu pierwszej umowy między polskim Sejmem a pa­pie­żem Leo­nem X blisko 500 lat temu. Od tego czasu pojawiali się w Pol­sce papiescy wysłannicy, aczkolwiek nie była to funkcja po­wie­rzona im na stałe. Pierwszym z nich był Girolamo Lando, zaś pierw­szym for­mal­nym przed­stawicielem Stolicy Apostolskiej w charakterze nuncjusza był Alojzy Lippomano, którego misja zaczęła się 13 stycznia 1555 r., a za­kończyła 15 stycznia 1571 r.

Z kolei 6 czerwca tego roku będziemy obchodzić setną rocznicę no­mi­nacji ks. prał. Achilles Ratti, który przyjechał do Polski w kwie­t­niu 1918 r. najpierw jako wizytator apostolski, a w rok później, 6 czer­wca 1919 r., został mianowany nuncjuszem apostolskim w Polsce. Kon­sek­ro­wany w Warszawie, pełnił tę funkcję do 1921 r. Przyczynił się do szyb­kiego sca­lenia pracy Kościoła Katolickiego z trzech za­bo­rów i ut­wo­rze­nia spójnego kolegium biskupów, które pracowało dla dobra Ko­ścioła i Ludu Bożego przy całym zróżnicowaniu, jakie za­ist­niało w cią­gu 123 lat zaborów.

Benedykt XV świadom tego, że Polska została upokorzona przez roz­biory, chciał dać wyraz temu, że Stolica Apostolska jest pierwszym z pod­miotów prawa międzynarodowego, który uznaje suwerenność Polski i mia­nuje nuncjusza apostolskiego. Po drugie, nuncjaturę apo­stolską w Warsza­wie podniósł do rangi nuncjatur pierwszej klasy, czyli najważ­niej­szych w stosunkach dyplomatycznych w Europie i w świe­cie, sta­wia­jąc ją na tym samym poziomie, co nuncjatury w Pa­ryżu, Ma­drycie, Wie­dniu czy Berlinie.

Władze II Rzeczypospolitej uważały, że jednym z podstawowych jej zadań po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. jest zawarcie kon­kor­da­tu ze Stolicą Apostolską. Zdawały sobie bowiem sprawę z tego, że kon­kor­dat[1] jest „instrumentem” prawnym regulującym wzajemne relacje pań­stwa i Kościoła w danym kraju. Zrodziła go europejska kultura praw­na w imię zasady „co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu”. Jest to prze­cież umowa dwóch podmiotów prawa międzynarodowego – pań­stwa i Stolicy Apo­stol­skiej, określająca prawa i obowiązki katolików ży­jących w da­nym kraju, zgodnie z zasadą poszanowania wolności re­li­gijnej. Ten ins­t­rument praw­ny – mimo zmieniających się struktur po­li­tycznych pań­stw (od monarchii poprzez dyktatury, aż do współ­czes­nych demokracji) – nic nie stracił na znaczeniu.

Zadziwiający jest fakt, że za pontyfikatu Jana Pawła II tak wyraźnie wzrósł autorytet moralny Stolicy Apostolskiej w świecie i co za tym idzie, tak znacząco pomnożyły się relacje dyplomatyczne ze Stolicą Apo­stolską oraz wzajemna wymiana przedstawicieli dyplomatycz­nych, jak również stosowne umowy bilateralne w formie cząstkowej lub cało­ścio­wej. Polska, poczynając od 1918 r., a więc od momentu od­zyskania nie­pod­le­głości, po ponad stu latach niewoli spowodowanej rozbiorami, re­gulowała relacje państwo-Kościół konkordatem zawar­tym w 1925 r.

Po II wojnie światowej, we wrześniu 1945 r., Tymczasowy Rząd Jed­ności Narodowej uznał konkordat z 1925 r. za zerwany. Rozpoczął się więc długi okres naznaczony nieprzyjazną, a czę­sto­kroć wręcz wrogą po­lityką władz państwowych wobec Kościoła Ka­to­lic­kiego. Powstała długa droga (po II wojnie światowej) do nawiązania sto­sun­ków dyploma­tycz­nych Polski ze Stolicą Apostolską. W tym czasie kom­pe­tencje nuncjusza, przedstawiciela Stolicy Apostolskiej, otrzy­mał kard. A. Hlond, ówczesny Prymas Polski. Przeszły one potem na kard. S. Wy­szyńskiego. Kontakty ze Stolicą Apostolską były wówczas ogra­ni­czone, w związku z czym prymasi wypełniali po części funkcje nun­cjusza. Tym niemniej Stolica Apostolska stale myślała o tym, że – wcześniej czy póź­niej – musi dojść do jakiejś normalizacji relacji pań­stwo-Kościół. We­dług motu proprio Sollicitudo omnium ecclesiarum Pawła VI z 24 grudnia 1969 r., każdy Kościół partykularny działa cum Petro et sub Petro, a wyrazem tego działania jest obecność przed­stawiciela Stolicy Apostol­skiej w danym kraju. Dlatego ze strony Sto­li­cy Apostolskiej były usi­ło­wa­nia, żeby tę strukturę cum Petro i sub Pet­ro wprowadzić w życie. Ze stro­ny Polski Ludowej nastawienia były różne. Chciano się dogadać „nad gło­wą” Epi­skopatu Polski i Prymasa Wyszyń­skiego, ale Stolica Apostolska znała doskonale sytuację w Pol­sce i nigdy nie zamierzała rozwiązywać proble­mów państwo-Kościół poza Pry­masem Polski i Epi­skopatem, lecz z cał­kowitym zaanga­żowa­niem Ko­ścioła w Polsce.

W celu eliminowania wielorakich napięć podejmowano – niekiedy po­zorne – próby regulowania dwustronnych relacji. Wyrazem tego by­ło „Po­rozumienie” zawarte między ówczesnym rządem i Episkopatem Pol­ski w 1950 r. i uzupełnione sześć lat później. Władze państwowe respek­to­wa­ły niektóre postanowienia konkordatu z 1925 r., określa­ją­ce pewne up­raw­nienia państwa w stosunku do Kościoła Katolickiego, jak np. za­twier­dza­nie kandydatów przedstawionych Stolicy Apostol­skiej na urząd biskupów diecezjalnych, czy też określanie przepisów dotyczących dusz­pasterstwa ordynariatu wojskowego w Polsce. W rze­czywistości był to jednak czas jednostronnej regulacji sytuacji Kościoła Katolickiego i wol­ności reli­gij­nej w Polsce, że wspomnę ogło­szenie rządowego dekretu z 9 lutego 1953 r. o obsadzaniu stanowisk ko­ściel­nych, a później pozba­wienie wolności na trzy lata prymasa Ste­fana Wy­szyńskiego. Napięcie społeczne w Polsce ro­sło i przyczyniło się do uwolnienia kard. Wyszyń­skiego oraz pewnych przemian w 1956 r. Ten okres tzw. „odwilży” nie trwał jednak długo. Wkrótce powrócono do stylu uprawiania polityki z okresu stalinowskiego, nie­co tylko zła­go­dzonego.

Stolica Apostolska, działająca w porozumieniu z Episkopatem Pol­ski, była pozytywnie nastawiona do idei uregulowania tych wzajem­nych od­niesień, oczywiście po spełnieniu konkretnych wymogów. Po­trzebę nor­malizacji coraz wyraźniej dostrzegały także ówczesne wła­dze pań­stwa polskiego. Nie bez znaczenia było też uznanie granicy na Odrze i Nysie między Polską a Republiką Federalną Niemiec. Wiosną 1972 r. parlament zachodnioniemiecki ratyfikował układ z grudnia 1970 r. za­warty między RFN i PRL w sprawie granicy państwowej na Odrze i Ny­sie. Dnia 28 czerwca 1972 r. ogłoszono bullę Pawła VI Epis­coporum Po­loniae coe­tus ustanawiając diecezje na ziemiach odzy­ska­nych celem nor­malizacji stosunków dyplomatycznych. Przed­stawi­cie­le władz pań­stwo­wych rów­nież prowadzili podobne rozmowy ze Sto­licą Apostolską bez­pośrednio lub za pośrednictwem ambasady PRL przy włoskim rzą­dzie w Rzymie. W wyniku tych kontaktów doszło w 1974 r. do powoła­nia przez obydwie strony specjalnych zespołów do stałych kontaktów robo­czych, co miało doprowadzić do zawarcia umowy bi­la­teralnej mię­dzy Stolicą Apostolską a PRL i nawiązania sto­sunków dy­p­lomatycznych. Te zamierzenia zinten­syfikowały się po wy­borze kard. Karola Wojtyły na Biskupa Rzymu, pa­pieża Kościoła pow­szechnego. Władze rządowe ów­czesnej Polski spełnia­ły też stopniowo warunki stawiane przez Prymasa Polski i przewod­ni­czą­cego Kon­fe­rencji Epi­s­kopatu Polski kard. Stefana Wyszyńskiego w kwe­stii usta­wowego za­gwarantowania praw i obowiąz­ków Kościoła Katolic­kiego w Polsce oraz zawarcia umowy ze Stolicą Apostolską. Znalazło to swój wyraz w opracowaniu stosownych projek­tów ustaw o stosunku Pań­stwa do Kościoła Katolickiego uchwalonych 17 maja 1989 r. i projektu umowy zwanej „konwencją”[2] przez powołane do tego celu komisje rzą­do­wą i Episkopatu Polski.

Powstanie ruchu społecznego „Solidarność” i całego zespołu zja­wisk, jakie miały miejsce w latach osiemdziesiątych, przyczyniły się do zmian ustrojowych w naszej Ojczyźnie i tworzenia struktur pań­stwa de­mo­kra­tycznego, co doprowadziło do nawiązania stosunków dyplo­ma­tycznych ze Stolicą Apostolską, mianowania ambasadora Pol­ski przy Stolicy Apo­stol­skiej i nuncjusza apostolskiego w Polsce.

Jan Paweł II uważał, że takie rozwiązanie przyczyni się do spo­koj­ne­go wprowadzenia instytucji nuncjatury apostolskiej w naszej Ojczy­źnie i po­sługi nuncjusza, który stopniowo przejmie wszystkie przy­słu­gujące mu kompetencje, sprawowane ad interim przez Prymasa Pol­ski. Urząd ten pa­pież powierzył piszącemu te słowa. Była to osobista de­cyzja Jana Pawła II, o której zapewne wcześniej poinformował swoich współ­pra­cowników z Sekretariatu Stanu i uzyskał ich apro­batę. Znali oni moją osobę, gdyż w latach siedemdziesiątych włączyli mnie do pra­cy w zespo­le Stolicy Apostolskiej ds. stałych kontaktów roboczych z po­dobnym ze­społem władz ówczesnej Polski. Nominacja kapłana wy­wo­dzącego się z danego kraju, na nuncjusza w tymże kra­ju, nie była pre­cedensem w hi­storii Ko­ścioła Katolickiego. Wystarczy wspomnieć, że nuncjuszem apo­stolskim w Italii zawsze jest biskup włoski.

Do priorytetowych zadań, jakie Jan Paweł II wyznaczył nuncju­szo­wi, było podjęcie prac nad przygotowaniem projektu konkordatu w oparciu o soborową zasadę wolności religijnej oraz autonomii i nie­zależności Ko­ścioła i państwa, jako podmiotów prawa między­narodo­wego, współ­dzia­ła­jących jednak dla dobra człowieka w tych dzie­dzi­nach, które są im wspól­ne.

Państwo demokratyczne nie powinno ingerować w sferę religijną, po­winno natomiast gwarantować wolność sumienia i wyznania. Ko­ściół ze swojej strony nie powinien ingerować w dziedziny należące do kom­pe­ten­cji państwa, mając jednak świadomość, że jego wpływ w tym ob­szarze realizuje się poprzez aktywność wiernych świeckich. Nie­za­leż­ność i auto­nomia państwa i Kościoła we właściwych im dzie­dzinach, po­twierdzone przepisami umowy konkordatowej, są nieod­zownym wa­run­kiem budo­wa­nia prawdziwego dobra wspólnego, któ­re konkor­dat w pier­wszym rzędzie ma na celu. Określa on, w uzgod­nieniu z wła­dzą pań­stwową, zasadnicze normy wzajemnych odniesień i działania, pozosta­wiając ustawodawstwu wewnętrznemu państwa uchwalanie szczegóło­wych ustaw w oparciu o te normy.

Tak opracowany projekt konkordatu został w dniu 25 paź­dzier­ni­ka 1991 r. przedłożony przez stronę kościelną ministrowi spraw za­gra­nicz­nych RP. Strona rządowa przygotowała własny projekt umowy kon­kor­da­towej i przedłożyła go stronie kościelnej w dniu 12 marca 1993 r.

W dniu 3 kwietnia 1993 r. rozpoczęły się bezpośrednie negocjacje nad dopracowaniem i uzgodnieniem tekstu konkordatu w oparciu o wspom­niane dwa projekty. Uzgodniony tekst został przyjęty przez Ra­dę Mini­strów RP oraz Stolicę Apostolską, a jego podpisanie na­stą­pi­ło 28 lipca 1993 r. Ratyfikacja (23 lutego 1998 r.) i wymiana doku­men­tów ra­tyfika­cyjnych nastąpiła 25 marca 1998 r., zaś 25 kwietnia 1998 r. wejście w życie postanowień konkordatu.

Publikacja pt. Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospo­li­tą Pol­ską 1993/1998. Układ między dwoma podmiotami prawa między­na­ro­do­wego na tle kształtowania się relacji pomiędzy Kościołem kato­lic­kim i Państwem polskim w okresie I i II Rzeczypospolitej, w warunkach to­ta­li­taryzmu i w III Rzeczypospolitej (Płocki Instytut Wydawniczy, Płock 2013), zawiera obszerną dokumentację dotyczącą umowy konkor­da­towej z 1993 r., przybliżającą czytelnikowi procedurę i proces nego­cjacyjny i ra­tyfikacyjny polskiego konkordatu. Jest on pierwszym i rzec można wzor­cowym zapisem umowy bilateralnej regulującej re­lacje mię­dzy Ko­ściołem i państwem wychodzącym z systemu realnego so­cja­liz­mu.

Konkordat zawarty między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Pol­ską w 1993 r. wpisuje się w historię normalizacji stosunków Ko­ścioła i państwa polskiego. Umowa ta jest owocem długiego i żmud­ne­go proce­su normalizacji tych stosunków, procesu naznaczonego – tak­że w fazie raty­fikacji – wielorakimi trudnościami spowodowanymi częstokroć bra­kiem „woli politycznej”. Patrząc z perspektywy czasu zauważyć jednak należy, że ten przedłużający się proces ratyfikacji przyniósł jakieś pozy­tywne owoce, przyczynił się bowiem do lepszego poznania przepisów nowo­czes­nego konkordatu z 1993 r.

Konkordat spełnia także funkcję ekumeniczną. Odebrałem wiele po­dziękowań ze strony wspólnot wyznaniowych, Kościołów, także pra­wo­sławnego i luterańskiego. Na początku byli zaskoczeni, co bę­dzie, jak bę­dzie? Wyjaśniałem, że my pośrednio pracowaliśmy także na ich ko­rzyść poprzez formułowanie norm konkordatu. Wprost nie mo­gliś­my o tym mó­wić, bo nie mieliśmy kompetencji, ale wychodząc z zało­żenia, że w Pol­sce wszystkie Kościoły i wyznania są równe wo­bec pra­wa pol­skie­go, win­ny więc być one traktowane tak samo, jak Kościół Katolicki, w oparciu o zasadę równości wyznań. Mają więc po­dobne ustawy, jak Ko­ściół Ka­tolicki. I to daje poczucie zadowolenia, że kon­kordat spełnia tak­że eku­me­niczną funkcję poszanowania rów­no­ści wyznań w Polsce.

Unormowanie relacji między państwem i Kościołem na zasadzie ich niezależności i autonomii przyczynia się do lepszego poszano­wa­nia pra­wa w ogóle, ładu społecznego, wolności religijnej i dobra czło­wieka.

 

Information about Author: Archbishop Józef Kowalczyk, Ph.D. – Primate of Po­land, Archbishop Emeritus of Gniezno, ul. Kanclerza Jana Łaskiego 7, 62-200 Gnie­zno, Poland.



Abp dr Józef Kowalczyk – Prymas Polski, Arcybiskup Senior Gnieźnieński, ul. Kanclerza Jana Łas­kiego 7, 62-200 Gniezno.

[1] Konkordat – pochodzi od łacińskiego słowa concordatum, tzn. ugoda, umowa, układ.

[2] Konwencja – wywodzi się od łacińskiego słowa conventio, tzn. umówić się, porozumienie, uk­ład, umowa.